czwartek, 21 stycznia 2010

Chodź opowiem Ci bajeczkę, czyli obrazy dla dzieci.





Czy wieczorem masz problem, jaką bajkę opowiedzieć swojemu dziecku? Brakuje Ci już nowych pomysłów?
Nasze obrazy mogą być dla Ciebie źródłem inspiracji, pomogą Ci stworzyć nowe, niesamowite historie. Poniżej przedstawiamy Wam naszą bajkę o Zuzi, inspirowaną obrazem nr
64842 . Bajka ta jest tylko przykładem, jak obrazy dziecięce mogą kreować wyobraźnię. Bohaterowie naszych obrazów mogą stać się wieczornymi przyjaciółmi, którzy pomogą zasnąć Twojemu maleństwu. Każdy wieczór przyniesie naszym pociechom nowe przygody :)
Zobacz, jakie to proste i spróbuj sam stworzyć swoją historię!
Zapraszamy do krainy naszych obrazów :)



Świat Zuzi

Była sobie mała dziewczynka o imieniu Zuzia. Zuzia mieszkała w małym domku na skraju lasu w krainie Bimagolandii. W Bimagolandii mieszkało dużo dzieci, było przedszkole, plac zabaw, cyrk i wesołe miasteczko.
Po powrocie z przedszkola Zuzia lubiła bawić się z koleżankami na placu zabaw, skakała na skakance i huśtała się na huśtawce. Po obiedzie Zuzia chodziła z mamą do lasu na spacer z psem Bimagusiem. W lesie, w starej chatce mieszkała babcia Zuzi, którą Zuzia odwiedzała kilka razy w tygodniu.

Pewnego pięknego popołudnia Zuzia wyszła przed chatkę babci, żeby pobawić się z Bimagusiem. Nagle piesek zaczął szczekać wesoło i dał susa w krzaki. Zuzia zaciekawiona zachowaniem Bimagusia pobiegła za nim w głąb lasu. Wyjrzała zza liści paproci i zobaczyła stary pień drzewa, z którego dochodziły radosne odgłosy psa. Zajrzała do pieńka i przeniosła się na tajemniczą polanę...
Tam ujrzała małego, puszystego misia, cichutko płaczącego. Obok niego radośnie merdał ogonem Bimaguś. Misio zdawał się nie zwracać uwagi na pieska i siedział skulony.


Zuzia podeszła zaciekawiona w stronę misia i spytała nieśmiało:
- Dzień Dobry, Panie Misiu. Co się stało?
Misio na chwilę przestał łkać i westchnął smutno:
- Bawiłem się w chowanego z moją przyjaciółką zebrą i zgubiłem się.
- Nie płacz, Misiu - powiedziała Zuzia. - Ja i mój piesek Bimaguś pomożemy Ci znaleźć Twoją przyjaciółkę.
Miś podniósł się ochoczo z pnia i uradowany powiedział:
- Jakże się cieszę, że Was spotkałem! Mam na imię Bobo i mieszkam z moją mamą za stumilową doliną. Niestety nie wiem, jak wrócić do domu, bo zebra zna ten las dobrze, a ja nie chodzę tutaj zbyt często.
Zuzia pomyślała chwilę i spytała Bimagusia:
- Piesku, czy potrafisz odnaleźć trop Pani Zebry?

Bimaguś zamerdał wesoło ogonkiem i zaczął obwąchiwać dookoła pień drzewa. Nagle przystanął i zaczął szczekać.
- Zobacz, Bobo, mój pies odnalazł trop, chodźmy za nim!
Bobo i Zuzia pobiegli za Bimagusiem krętą ścieżką w głąb lasu. Przebiegli dwa pagórki i przystanęli przy małej rzeczce. Tutaj Bimaguś zatrzymał się i smutno zapiszczał.
- Ojej! - powiedziała Zuzia. - Zdaje się, że Bimaguś stracił trop Pani Zebry...
- I co teraz? - westchnął smutno Bobo.
- Witaaajcie, przyjaaacieleeee! - zaskrzeczała kolorowa papuga siedząca na gałęzi drzewa - Skąąąd przyybyywacie?
- Dzień dobry, Pani Papugo! - odpowiedziała grzecznie Zuzia. - Szukamy przyjaciółki misia Bobo, bo tylko ona wie, jak misio może wrócić do domu. Czy widziała Pani tutaj Panią Zebrę?
Bobo wtrącił:
- Moja przyjaciółka zebra nazywa się Fiona. Widziała Pani Fionę?
- Moi mili - rzekła papuga. - Mam na imię Pola i dopiero co przyfrunęłam z Bimagolandii. Niestety, nie widziałam po drodze Fiony, ale spytajcie zielonej gąsienicy, Igusi, który mieszka pod kamieniem przy rzeczce. Idźcie wzdłuż rzeczki aż traficie na duży, brązowy kamień. Powodzenia! - krzyknęła Pola i pofrunęła w kierunku polany.

Zuzia, Bimaguś i Bobo udali się w dół rzeki w poszukiwaniu brązowego kamienia. Po drodze napotkali stadko kaczuszek głośno kwaczących na drugim brzegu rzeki.
- Cóż to za hałas, drogie kaczuszki? - spytała Zuzia.
- Nie możemy rozstrzygnąć, która z nas ma najładniejsze piórka.
- Moje piórka są najbardziej błyszczące! - krzyczała Lili.
- Nieprawda! - odpowiedziała Lola. - Moje są piękniejsze, bo najdłuższe.
- A właśnie, że moje - wtrąciła Lulu. - Ja mam najpiękniejsze piórka, bo są najbardziej puszyste.
- Hau, hau! - zaszczekał Bimaguś, żeby uspokoić małe kaczuszki.
Zuzia zaśmiała się wesoło i powiedziała:
- Wszystkie macie jednakowo piękne piórka. Ty masz najdłuższe, bo dopiero co wynurzyłaś się z rzeczki i woda wydłuża je swoim ciężarem.
Ty z kolei, druga kaczuszko, masz najbardziej lśniące, bo siedziałaś na brzegu i słoneczko osuszyło piórka.
A Ty, trzecia kaczuszko, masz najbardziej napuszone piórka, bo dopiero otrzepałaś je z wody i teraz schną powoli.
Kaczuszki spojrzały na siebie i umilkły zawstydzone.
Zuzia dodała:
- Nie bądźcie smutne, naprawdę wszystkie macie przepiękne piórka.
- Miłe kaczuszki - wtrącił miś Bobo. - Czy wiecie, gdzie mieszka gąsienica Iga ?
- Tak, tak - zakwakała Lili. - Idźcie dalej prosto, aż dojdziecie do zakrętu rzeki. Tam znajdziecie duży, brązowy kamień.
- Dziękuję, droga kaczuszko! - odrzekł Bobo na do widzenia. - Bawcie się ładnie, piękne kaczuszki!

Zuzia i Bobo podążając za Bimagusiem natrafili w końcu na wspomniany kamień.
Bimaguś zaszczekał nad kamieniem. Nagle z dziury wyłoniła się wystraszona gąsienica Iga.
- Ojojojoj! Co to za hałasy, ktoś Ty jest?
- Dzień dobry, Pani Gąsienico - rzekła Zuzia. - To mój piesek Bimaguś. Przyszliśmy do Pani razem z misiem Bobo w poszukiwaniu zebry Fiony. Czy widziała ją Pani ostatnio?
Gąsienica odetchnęła z ulgą, gdyż bała się groźnych zwierzątek.
- Witajcie, przyjaciele - rzekła z uśmiechem. - Dzisiaj rano, podczas gdy zajadałam się słodkimi liśćmi brzozy, podeszła do rzeczki Zebra, żeby napić się wody. Gdy tak sobie chrupałam gałązkę, zebra odwróciła się i zachichotała:
- Witaj, Pani Gąsienico, smacznego życzę!
- A co Pani Zebra taka wesolutka? - spytałam.
- Bawię się z misiem Bobo w chowanego i teraz moja kolej, żeby się ukryć. Misio liczy do dziesięciu na pniu, więc mam mało czasu na znalezienie dobrej kryjówki. Do zobaczenia, Pani Gąsienico!!! - krzyknęła i dała susa w stronę polany.
Tak więc, moi mili, musicie udać się w stronę polany – dodała gąsienica Iga.
Bobo odetchnął z ulgą: ucieszył się, że mają nowy trop za zebrą i ruszył wraz z Zuzią i Bimagusiem na polanę.
To była piękna i słoneczna wiosna, cała polana mieniła się pięknymi kwiatami.
Tuż na skraju polany Zuzia zauważyła dostojną żyrafę.
- Zobacz, Bobo! - zawołała. – Zapytajmy Panią Żyrafę, czy nie spotkała przypadkiem zebry Fiony.
- Dzień dobry, Pani Żyrafo – rzekł Bobo. – Szukamy mojej przyjaciółki Fiony, zebry ze stumilowej doliny.
- Rzadko kiedy spoglądam w dół, z góry są takie piękne widoki - odpowiedziała wyniośle Pani Żyrafa.
Zuzia posmutniała i powiedziała:
Bobo i Bimagusiu, chodźmy! Pani Żyrafa nam nie pomoże.
Bimaguś warknął ze złości i zaszczekał na do widzenia.
Żyrafa skierowała wzrok w dół polany i rzekła:
Tam poniżej polany, na skraju doliny, widzę duży, kolorowy namiot. Może tam znajdziecie waszą przyjaciółkę.

Zuzia i przyjaciele uradowali się i pobiegli co tchu w poszukiwaniu namiotu.
Biegli i biegli ile sił w nogach. Powoli zbliżali się do znajomego miejsca.
- Poznaję, poznaję! – krzyczała Zuzia. – To cyrk klauna Bonifacego z Bimagolandii.
Bimaguś uradowany podbiegł do namiotu i zaczął obwąchiwać wejście.
- Spójrz, Bobo! – zawołała Zuzia. – Bimaguś coś wyczuł. Może tutaj skryła się Fiona.
Bobo i Zuzia zajrzeli przez szparkę do namiotu.

W cyrku było gwarno, klaun Bonifacy ćwiczył właśnie nowe sztuczki, a obok niego podskakiwała na linie myszka Jagoda.
Zuzia ucieszyła się widząc Bonifacego i wbiegła do namiotu.
- Dzień dobry, Panie Klaunie, jak się Pan miewa?
- A dzień dobry, Zuziu, co Cię do mnie sprowadza? - odpowiedział zdziwiony Bonifacy.
- Byłam u Babci z Bimagusiem i napotkałam w lesie misia Bobo. Miś jest smutny, bo zgubił swoją przyjaciółkę Fionę, zebrę ze stumilowej doliny. Czy nie widział Pan jej?
Wtem wtrąciła się myszka, zeskakując z liny.
- Witaj, Zuziu, idź do domku świnek za namiotem, tam widziałam niedawno zebrę, rozmawiającą ze świnką Momo.
- Och! Dziękuję, myszko Jagódko! - odrzekła Zuzia i czmychnęła prędko z namiotu.
Bobo siedział zmęczony razem z Bimagusiem.
- Moi przyjaciele, chodźmy do domku świnek za cyrkiem. Tam jest nasza zguba, Fiona! - powiedziała szczęśliwa dziewczynka.
Rzeczywiście, tuż przed domkiem świnki Momo wylegiwała się leniwie zebra Fiona. Świnka Momo chrumkała zadowolona, kąpiąc się w błotku. Zuzia i Bobo podeszli do nich, a Bimaguś zaczął szczekać na Fionę.
- Ooooo, Bobo! - zawołała wesoło Fiona. - Odnalazleś moją kryjówkę!
Bobo odrzekł niezadowolony:
- Fiono, gdyby nie pomoc mojej małej przyjaciółki Zuzi i jej psa Bimagusia, nigdy bym Cię nie odnalazł! Mieliśmy bawić się tylko w lesie, a Ty poszłaś tak daleko.
Zuzia dodała:
- Bobo był bardzo smutny, bo długo Cię szukał i nie mógł odnaleźć. Bobo nie wie, jak wrócić do domu, do stumilowej doliny...
- Ach, prawda! - krzyknęła przerażona Fiona. – Bobo, przepraszam Cię bardzo. Dzień był taki piękny, słoneczny, pachnący... Podskakiwałam radośnie przez las, przez polanę... I gdy spotkałam świnkę Momo zagadałam się bez pamięci. Powoli zbliża się wieczór i Twoja mama na pewno już się o Ciebie martwi. Lepiej wracajmy do stumilowej doliny.


Zuzia pożegnała się z Bobo, Fioną, świnką Momo, myszką Jagodą i klaunem Bonifacym.
Umówiła się, że nazajutrz wszyscy spotkają się przy pniu koło chatki babci Zuzi.
Bimaguś znów zaszczekał wesoło i czmychnął w krzaki. Zuzia pobiegła za nim i pojawiła się przy starym, znajomym pniu. Zajrzała do niego i... obudziła się w swoim łóżku a obok niej słodko chrapał Bimaguś... Spojrzała w górę i spostrzegła wszystkich swoich przyjaciół, którzy zaglądali do niej z pnia leśnego. Wiedziała, że ich przygoda jeszcze się nie skończyła...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz